Dlaczego czasami myślę, że coś mnie ominęło…


W trakcie mojego macierzyństwa, tj. przez okres już prawie 20 miesięcy nachodzą mnie myśli, że coś jest ze mną nie tak. Z jednej strony dużo czytam poradników, artykułów, blogów, książek itp. o macierzyństwie, o zdrowym życiu, zdrowym żywieniu i zdrowych nawykach u dzieci, a z drugiej strony patrzę na inne mamy i mam misz masz w głowie.
O co konkretnie chodzi?! Ano:

1.       Moja córka była noszona. Tak, coś strasznego. Nosiłam moją córkę ile wlezie. Do tej pory ją noszę. Czekam tylko jak powie swoje „opa” i mogę ja ponosić. Bo buziaka dostać to niestety sztuka w tej chwili. Nosiłam w chuście (której nie za bardzo lubiła), nosidle TULA (w czasie wyprawy w góry sprawdziła się rewelacyjnie) i oczywiście na moich rękach.
Inne dzieci?
Są odkładane. Serio. Widziałam na własne oczy, jak mamy odkładały swoje dzieci do łóżeczek, tudzież kołysek i one sobie tam smacznie spały, leżały, gaworzyły. Hmmm. Przez to nie mam dużo zdjęć na insta dziecka śpiącego w łóżeczku. Głównie są to ujęcia jak śpi na mnie lub ze mną w łóżku, i oto punkt 2

2.        Moje dziecko śpi ze mną. Od ponad roku ma przystawione do naszego łóżka, swoje łóżeczko i wieczorem zasypiamy przy cycu. Często zasypiamy o 19:00 razem i tak śpimy do rana.
Więc… znowu problem poruszony w punkcie 1.

3.       Moje słoneczko nie używa i nie używało nigdy smoczka. To nie jest tak, że się naczytałam jakie to szkodliwe itp. Itd. Nie! Próbowaliśmy, serio. Ale ona po prostu nie chciała. Wypluwała smoczka, którego próbowaliśmy jej dawać chociażby w trakcie drogi w samochodzie, gdy miała dni, że ryczała w niebogłosy całą podróż. Mam co prawda dwa zdjęcia, jak miała go w buzi, ale THAT’S it. Żadne nie nadaje się na insta.

4.       Przez to że moje dziecko zgodnie z zaleceniami WHO o których pisałam tutaj, było karmione wyłącznie piersią do 6 miesiąca życia, a później karmione metodą BLW, to nie wie co to jest butelka. Naprawdę! Dziwnie patrzy na to cudo. Niby karmi butelką swoje lalki, ale że sama piła tylko z kubeczków i bidonów (nasz tutaj). To czuję jakby nie doświadczyła elementu jakiegoś.

I coś z czego akurat jestem zadowolona:

5.       Nie używaliśmy chodzików, ani innych takich cudów. Tak mi się podobały dzieci raczkujące, pamiętam jak moja siostra młodsza raczkowała i stwierdziłam, że nie będę dziecku dawała sztucznego podtrzymywacza. Moja latorośl przechodziła każdy etap chodzenia samodzielnie zgodnie z własnym tempem rozwoju. To było super! Może dlatego późno zaczęła całkiem samodzielnie chodzić, bo jak miała 13 miesięcy, ale ma nóżki proste jak modelka!
Tak więc mój czytelniku. Zostawiam Tobie możliwość oceny czy coś ze mną nie tak. Ja z jednej strony jestem zadowolona z dotychczasowych osiągnięć, a z drugiej czuje że smoczek, butelka i łóżeczko to atrybuty wszystkich mam i dzieci. Nie żartuje, w każdej książeczce dla dzieci są!
Jednak analizując wszystkie za i przeciw oraz znając siebie, myślę (nie zarzekam się), że kolejne dziecko (jeśli będzie, a mam taką nadzieję) też z tych „atrybutów” nie będzie korzystać.
Tyle z mojej strony


Buźka P.

2 komentarze:

  1. Wszystko z Tobą w porządku. Jesteś świadomą mamą i tego się trzymaj. Bardzo ważne jest, żeby wykorzystywać wiedzę i dbać o zdrowie dziecka. Mi się podoba to co robisz i robiłaś. I mówię to ja-butelkowa mama, której dziecko ciągnie smoka. 😁.
    Ps. Ja też dużo noszę i śpię z córka;))

    nie-mam-czasu-na-glupoty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to słyszeć. Każda z nas stara się wychować najlepiej jak umie. Cieszę się, że nie jest ze mną źle. Każda opinia się liczy. Dziękuje za komentarz.

      Usuń

Copyright © 2014 Mom Vet , Blogger