ŻŁOBEK #2 – Adaptacja

Przeczytałam sporo tekstów na temat adaptacji dziecka w żłobku. A, gdy zapytałam o doświadczenia w tym temacie, polecono mi książkę o rodzicielstwie bliskości, z którą również się zapoznałam.
I co wiem na dzień dzisiejszy?!

NIC.
Taka jest prawda. Cały proces adaptacji to sprawa indywidualna dziecka. Moja córcia, można by powiedzieć, że nie jest do końca zaadaptowana, ponieważ zdarzają jej się nadal dni, że płacze jak ją zostawiam. Ale! Płacze też, jak ją odbieram, co nasuwa mi myśl, że podoba jej się tam i nie chce wracać do domu.
Ale przejdźmy do sedna. Jak wyglądała nasza adaptacja.
Pierwszego dnia (wtorek), wybrałyśmy się do żłobka we dwie. Spędziłyśmy tam dwie godziny. W czasie po śniadanku, a przed drzemką.
 I na tym koniec.
Stwierdziłam, że dziecko dostosowuje się do sytuacji i ja nie zamierzam mieszać mojemu w głowie. Konkretnie mam na myśli zasadę żłobek = nie ma mamy. Miałyśmy o tyle gorzej, że nadal (córcia 16 miesięcy) się karmimy i oprócz przyzwyczajenia się do rozstania, to jeszcze czekało nas wydłużenie przerw między karmieniami.
Drugiego dnia (środa) została w tym samym czasie na dwie godzinki sama.
Kolejnego dnia (czwartek) na trzy,
na koniec tygodnia (piątek), znów na trzy (8:00-11:00).
Jednak po czterech dniach nie szło już wydłużyć o godzinę, ponieważ w żłobku o 11:15 dzieci szły na drzemkę. Zdecydowaliśmy więc, żeby córcia została na leżakowanie, a jeśli będzie miała problem z zaśnięciem, to ją odbierzemy.
Pani ze żłobka zadzwoniła i ku mojemu niedowierzaniu, poinformowała mnie, że Pola śpi! Uwierzysz?! Córa, która nigdy nie spała przy nikim innym niż ja czy Mój, usnęła wśród cioć i dzieci w ŁÓŻECZKU! Byłam bardzo zaskoczona.
Niestety, po dwóch tygodniach przypałętało nam się zapalenie ucha i był tydzień przerwy.
Córcia po chorobie, jeszcze przez tydzień chodziła od 8:00 do 13:00.
Od momentu mojego powrotu do pracy do dnia dzisiejszego, maleństwo przebywa w żłobku od 7:00 do 15:00, ponieważ ja z racji karmienia piersią pracuję siedem godzin.
Taki schemat miałyśmy. Tak sobie poradziłyśmy. I uważam, że z każdym dniem jest lepiej. Ostatnie dni są w ogóle bez porannego płaczu. Niestety nie mogę tego powiedzieć o powrotach.
Podsumowując, tak jak na początku wspomniałam, każde dziecko jest inne. Nie nakręcaj się, nie nastawiaj negatywnie, bo dziecko to wyczuje. Musimy to przejść. Będzie dobrze! Początki są najgorsze.
Trzymam kciuki za wszystkie żłobkowe i przedszkolne mamy.
Buźka P.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Mom Vet , Blogger