Żłobek #1 – dlaczego?!



Minęły ponad dwa miesiące, od kiedy zaprowadziłam córcię pierwszy raz do żłobka. Dokładnie
poszła do żłobka 1 czerwca 2016 roku, dziesięć dni przed skończeniem roczku. Taki jej zrobiłam Dzień Dziecka. Jednak, tak naprawdę data nie ma znaczenia, przecież nie ma idealnego dnia na „oddanie:” dziecka. Tym bardziej dziecka, karmionego piersią. Moja mała piła co dwie, trzy godziny, a tu miała przejść na minimum ośmiogodzinną przerwę. I co?! I nam się udało, choć nie do końca jest jeszcze zaadaptowana, o czym napiszę później.
Ale dziś, od początku, dlaczego żłobek?! Przecież są inne alternatywy. Tak, jasne, są, ale:
- Babcia
Co prawda nie mam żadnej babci na miejscu ( jedna 60 km, druga 1000 km od nas), to i tak nie oddałabym dziecka pod ich opiekę. I broń boshe, nie, dlatego, że im nie ufam, przecież wychowały mnie i Mojego. Po prostu uważam, że rodzice są od wychowywania, a dziadkowie od rozpieszczania. Babcie swoje dzieci wychowały, swoje wypracowały i obarczanie ich malutkim, rocznym dzieckiem, przez osiem do dziesięciu godzin dziennie, uważam za niewłaściwe. Im też należy się odpoczynek, niech przyjeżdżają i kojarzą wizytę u wnuczki z przyjemnością a nie obowiązkiem. I tym samym niech wpadną z pomocą w sytuacjach awaryjnych do chorej, co w takich sytuacjach sprawi im wyłącznie radość.
- Niania
Tutaj mamy dwie kwestie. Po pierwsze – finansową. Jak sobie pomyślę, że musiałabym oddać pół pensji na opiekunkę, to zaczynam się zastanawiać, czy nie lepiej w ogóle zrezygnować z pracy i zostać w domu i zająć się dzieckiem, do tego wziąć pracę domową, bo ja wiem, skręcanie długopisów?! Żeby dorobić. Ale to odpada, bo lubię pracować. I tu wchodzi kwestia pobytu mojej córki z obcą osobą przez pół (ponad) dnia?! Heloł? No wiecie co?! To już nie chodzi o to, że się będzie znęcać, krzyczeć itp. Tylko, czy to ja jestem mamą, spędzając z dzieckiem cztery godziny dziennie, czy ona?! Opiekująca się, karmiąca, bawiąca przez większość dnia? No egoistka ze mnie, ale chcę, żeby moje dziecko kojarzyło opiekę, miłość i zabawę ze mną.  OK! Ktoś powie, „ale w żłobku, też są obce panie”. Trudno się z tym nie zgodzić, ale każda z nich ma pod opieką siódemkę innych pociech. Są tam inne dzieci. Pań jest kilka, więc różnica uważam, wyłania się sama.
- Dzienny dom opieki
Czy jakoś tak. U nas w mieście nie funkcjonuje, więc sprawa zamknięta. Ale Jeśli nawet jest, to słyszałam, że polega na tym, iż każdego dnia inny rodzic zajmuje się dziećmi z opiekunką. Z mojego punktu widzenia to nie wypał dla kogoś na etacie, ponadto uważam, że rodzic nie będzie traktował wszystkich dzieci jednakowo. Faworyzacja jest nieunikniona.
Tak, więc myślę, że temat wyczerpałam. Jest to moja własna, subiektywna opinia i każdy ma prawo do innej. Nikomu nie narzucam swoich poglądów. Wiele osób się może ze mną nie zgodzić. Zapraszam do wyrażenia swoich opinii, obojętnie, jakie by nie były.
Całuski dla wszystkich obecnych i przyszłych rodziców dzieci żłobkowych. Grunt to pozytywne myślenie.
A to zdjęcia z Naszego żłobka:


Buźka P.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Mom Vet , Blogger