Dlaczego lekarz weterynarii, denerwuję się, gdy nazywają go „weterynarzem”?

Dlaczego lekarz weterynarii, denerwuję się, gdy nazywają go „weterynarzem”?





W związku z nadchodzącym (16 sierpnia), dniem patrona lekarzy weterynarii Świętego Rocha, parę słów o naszym zawodzie.

Medycyna weterynaryjna, to nauka traktująca o chorobach zwierząt, ich leczeniu oraz profilaktyce, higienie produktów pochodzenia zwierzęcego oraz zajmująca się ochroną ludzi przed chorobami pochodzenia odzwierzęcego. Przedstawicielem, tej jednej z nauk lekarskich (pozostałe dwie to medycyna ludzka i stomatologia) jest właśnie lekarz weterynarii.

W Polsce, aby uzyskać ten tytuł, należy skończyć 5,5 letnie studia (jednostopniowe, nie ma licencjatów). Po zakończeniu studiów, osoba taka otrzymuje prawo wykonywania zawodu nadawane przez okręgową izbę lekarsko-weterynaryjną, posiadająca kwalifikacje do badania i leczenia zwierząt oraz do kontroli środków spożywczych pochodzenia zwierzęcego.

W powszechnym języku utarło się nazywać przedstawicieli tego zawodu "weterynarzami". Jednakże mało kto wie, że ta forma jest uznawana za błędną lub nawet obraźliwą, zwłaszcza w środowisku lekarsko-weterynaryjnym. Weterynarz bowiem, a więc tłumacząc z łacińskiego veterinarius oznacza nikogo innego, jak "hodowcę zwierząt". Dopiero łacińskie sformułowanie medicus veterinarius, czyli w wolnym tłumaczeniu "lekarz weterynarii" oddaje właściwe nazewnictwo przedstawicielom tego zawodu.

W zarysie historycznym wiele się mówi o lekarzach weterynarii. Między innymi już w czasach starożytnych, medicus veterinarius był żołnierzem w armii rzymskiej, który służył jako lekarz weterynarii. Jego zadaniem było dbać o wszystkie zwierzęta należące do jednostki wojskowej. Dotyczyło to zarówno kawaleryjskich koni, zwierząt pociągowych, zwierząt wykorzystywanych na ofiary, jak i zwierząt wykorzystywanych do celów spożywczych. Ponieważ mieli specjalistyczne zadania do wykonania, które wymagały szkolenia i ponadprzeciętnej inteligencji, żołnierze, którzy byli veterinarii otrzymywali „status immunis” (inaczej immunitet). Żołnierze ci, byli zwolnieni od zwykłych obowiązków, mieli zadania specjalne do wypełnienia.

Dlaczego lekarzom tego zawodu należy się szacunek?! Cóż, spójrzmy obiektywnie.

Kiedy…

– kichamy i mamy swędzenia idziemy do - Alergologa

– czeka nas zabieg opiekuje się nami - Anestezjolog

– złamiemy nogę, lub czeka nas zabieg - Chirurg

– kaszlemy i mamy problemy z oddychaniem - Pulmunolog

– mamy ogólne złe samopoczucie - Internista

– mamy zmiany skórne - Dermatologia

– podejrzewamy chorobę przenoszoną drogą płciową – Wenerolog

– mamy cukrzycę - Diabetolog

- podejrzewamy zaburzenia hormonalne - Endokrynolog

- podejrzewamy chorobę zakaźną - Epidemiolog

- mamy problemu żołądkowe - Gastroenterolog

- mamy już swój wiek i cierpimy na schorzenia z tym związane - Geriatra

- mamy problemy ze sprawami kobiecymi - Ginekolog

- mamy złe wyniki badania krwi – Hematolog

- mamy problemy z odpornością - Immunolog

- mamy problemy z sercem - Kardiolog

- mamy problemy z nerkami - Nefrolog- mamy chorego noworodka - Neonatolog

- mamy problemy ze strony układu nerwowego - Neurolog

- mamy problemy ze wzrokiem - Okulista

- mamy podejrzenie raka - Onkolog

- mamy problemy z kończynami - Ortopeda

- mamy problemy ze słuchem i gardłem - Otorynolaryngolog

- mamy problemy zdrowotne dziecka - Pediatra

- rodzimy - Położna

- problem ze zdrowiem psychicznym - Psychiatra

- potrzebujemy opieki, by wrócić do zdrowia, np. po zabiegach- Rehabilitant medyczny

- podejrzewamy reumatyzm - Reumatolog

- podejrzewamy spożycie substancji toksycznej – Toksykolog

- mamy problemy ze sprawami męskimi i ogólnie oddawaniem moczu - Urolog

– musimy zbadać np. krew – korzystamy z diagnostyki laboratoryjnej





A kiedy wszystkie te schorzenia dotyczące naszego pupila?! To gdzie, się udajemy?! No, właśnie. Można w tej chwili porównać, że lekarz weterynarii, kształcony jest we wszystkich tych kierunkach. Dodatkowo, musi się uczyć nie tylko wszystkiego co dotyczy jednego gatunku zwierząt, a kilku. Uwierzcie mi, krowa nie jest za bardzo podobna do świni, czy konia (nie mówiąc o szynszyli). Ale o tym, może innym razem.



Dodatkowo, lekarz weterynarii może się specjalizować w siedemnastu dziedzinach:


  1. Choroby przeżuwaczy,
  2. Choroby koni,
  3. Choroby trzody chlewnej,
  4. Choroby psów i kotów,
  5. Choroby drobiu oraz ptaków ozdobnych,
  6. Choroby zwierząt futerkowych,
  7. Użytkowanie i patologia zwierząt laboratoryjnych,
  8. Choroby ryb,
  9. Choroby owadów użytkowych,
  10. Choroby zwierząt nieudomowionych,
  11. Rozród zwierząt,
  12. Chirurgia weterynaryjna,
  13. Radiologia weterynaryjna,
  14. Prewencja weterynaryjna i higiena pasz,
  15. Higiena zwierząt rzeźnych i żywności pochodzenia zwierzęcego,
  16. Weterynaryjna diagnostyka laboratoryjna,
  17. Epizootiologia i administracja weterynaryjna.

Nie wspominałam tu jeszcze o lekarzach weterynarii zajmujących się bezpieczeństwem żywności, ale to inna bajka.


Dlatego skoro ten człowiek musi pochłonąć tyle wiedzy i oczekujemy od niego tej wiedzy i profesjonalizmu, myślę że należy mu się odrobinę szacunku. Dlatego, następnym razem, kiedy będziecie mieli kontakt z „weterynarzem”, nazwijcie go lekarzem.


Pozdrawiam P.


Jeśli zainteresował Cię ten wpis, to możesz zajrzeć również do tych:



ZAWSZE JEŚLI CHODZI O ŻYWNOŚĆ MÓWIĄ O SANEPIDZIE, A TAK NAPRAWDĘ...



ANTYBIOTYKI W MIĘSIE, CZY WIESZ, ŻE...?!




Źródła wiedzy:


*Wiedza własna
*Historia weterynarii i deontologii – Janeczek M., Chrószcz A., Ożóg T.
*Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej z dnia 28 listopada 1994 r. w sprawie trybu i szczegółowych zasad uzyskania tytułu specjalisty przez lekarza weterynarii (Dz.U. 1994 nr 131 poz. 667)  

Copyright © 2014 Mom Vet , Blogger