BLW Polci #1



Ok. Pierwszy tydzień „jedzenia” za nami. Jak to wyglądało?! Ano, bardzo ciekawie. Przyznam szczerze, że zabierałam się do tego jak pies do jeża. Nie wiedziałam, jak zacząć. Co tej mojej córci dać? Jak podać? Przecież, ona taka malutka. Jak sobie poradzi?! Zapytałam dziewczyn z grupy zamkniętej na Facebooku
„Baby Led Weanning Polska”, które dodały mi otuchy i parę rzeczy podpowiedziały. Niepotrzebnie się stresowałam tematem. Zaczęło się od tego, że w dniu ukończenia sześciu miesięcy, złapała na śniadanie moją bułkę. Pomyślałam, że skoro już czas żeby coś zaczęła próbować, a chce bułkę, to nie będę jej zabierać. Oczywiście włączyła mi się analiza, a że nie zdrowa, a że zawiera sól, a że twarda, a że…. Itd., itd., Ale cóż, raz kozie śmierć. Wzięła do ręki i elegancko zassała. (Hurra) serio. Widok niesamowity. Oderwany najzwyczajniej, kawałek bułki wzięła do ręki i do buźki, i elegancko smakowała. Oczywiście, posadziłam ją na kolanach, ponieważ jeszcze nie mieliśmy naszego krzesełka do karmienia (używamy IKEA antilop, chociaż baaaaardzo marzy mi się Stokke TrippTrapp). Ważne, żeby dziecko jadło w pozycji siedzącej i miało oparte plecy, pomoże to uniknąć zakrztuszeń. Na obiad postanowiłam zaserwować dziecku kwiatki brokułu i kalafiora. Powiem szczerze, że zainteresowanie było średnie, jeśli nie zerowe. Nie podobały jej się tak, jak bułka. Wykrzywiała się, rozmazywała i prawie nic nie wzięła do buźki. Wszystko było na dywanie (radzę przygotować odkurzacz do każdego posiłku, na pewno się przyda).  Drugiego dnia powtórzyłam obiad, efekt ten sam. Weekend mieliśmy poza domem, więc nie kombinowałam z jedzeniem obiadów, ponieważ stołowaliśmy się w restauracjach. Polcię poczęstowałam tylko mandarynkami, gdyż sama po nie sięgnęła jak jadłam.Bradzo chętnie je ssała, do momentu kiedy przegryzienia skórki, kiedy poczuła sok, od razu wyrzucała.

Kolejne próby podjęłyśmy we wtorek. Ugotowałam malutkiej kostki jaglane z musem jabłkowym z książki ala’antkowe BLW. Już cieszyły się większym zainteresowaniem. Trochę wyślizgiwały jej się z rączki, więc ja brałam kostkę, Polcia moją dłoń i hop do buźki. Wiadomo, niewiele wpadało, ale smakowała. Mus chciałam, żeby spróbowała osobno, więc nabrałam odrobinę na łyżeczkę i podałam Polci. Zebrała elegancko z łyżeczki, ale minę miała jakby lizała cytrynę. Niesamowity widok.
W środę na obiad mieliśmy frytki pieczone w piekarniku (z przepisu z bloga „Ivka w kuchni”, oczywiście bez cukru i soli), schabowe i surówkę. Polcię poczęstowałam frytkami oraz pokrojonym w słupki awokado. Co do awokado, to nie była nim w ogóle zainteresowana, za to frytki zajadała z takim apetytem, że miło było popatrzeć. Naprawdę już coś wpadało do buźki. Widziałam.
Dzisiaj po tygodniu moja córcia naprawdę zjadła ziemniaka. Ugotowanego w wodzie bez soli. Nie mocno kruchy. Pokroiłam w dzwonki (coś jak dzwonek mandarynki). Córcia odłamała ząbkami, naprawdę pokaźny kawałek. Siedzieliśmy z Moim z duszą na ramieniu i obserwowaliśmy jak jej będzie szło. I co?! Super. Mega kawałek, naprawdę. Włączył jej się odruch wymiotny, odkrztuszała, ale elegancko dalej mieliła ziemniaczka i w końcu rozdrobniła tak, że nic jej nie wyleciało. A potem, zabrała się z zapałem za dalszą część ziemniaka.  
Do posiłków rozbieram ją „do rosołu”. Naprawdę jedzenie jest wszędzie. Ostatnio zakładam jej śliniaczek (na zdjęciu, zakupiony w Tesco), ściągam spodnie i w pampersie konsumuje.
Są to nasze początki, ale jest super. Nadal nie wiem jak podać jej wodę w kubku, jak ona ma pić?! Dzisiaj podałam jej od tak kubek tomee tippee (zakupiony w Tesco), i nawet do ust nie wzięła, tylko całą zawartość wylała wprost na mnie. Tak, więc, wesoło nam.
Trochę zdjęć z tej przygody. 
Było by więcej i fajniejszych, ale mój iPhone jest po raz szósty w reklamacji i nie mam, czym zdjęć robić. 






1 komentarz:

  1. My tez zaczynamy BLW. Dwa dni temu napisalam o tym u siebie :) i mamy podobny sliniaczek tylko wersja meska z myszka Mickey :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Mom Vet , Blogger