Kolki u niemowląt to ... fikcja?!


Cóż, patrząc na moją córcię trudno mi powiedzieć, ale wiem, że to co wyglądało Nam na kolki, wcale nimi
nie było. Dlatego zaczęłam szukać informacji na ten temat. W końcu trafiłam książek pediatry Harvey’a Karp’a. Zakupiłam i przeczytałam dwie, z trzech jego publikacji, tj. „Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy” oraz „Najszczęśliwszy śpioch w okolicy”. Fakt faktem, że książka jest masłem maślanym i posiada wiele zbędnych dywagacji i analiz, jednak sama w sobie zawarła sedno sprawy płaczu dziecka i sposób jego uspokajania, który u mnie się sprawdził w 100% i u osób, którym go poleciłam także. Stwierdzam zatem, że działa, a co najważniejsze obala „kolki”.
A więc o co chodzi z tymi kolkami wg. Harvey’a. Oficjalną medyczną definicją kolki, sformułowaną po raz pierwszy przez doktora Morrisa Wessela, pediatrę, stanowi „reguła trzech”. Niemowlę cierpi na kolkę, jeśli płacze przynajmniej trzy godziny dziennie, trzy dni w tygodniu, trzy tygodnie z rzędu. Niektórzy lekarze stwierdzają kolkę, także wtedy, kiedy jest nie spełniona ta reguła, ale kiedy dziecko posiada napady niekontrolowanego płaczu.
W dziewięciu na dziesięć przypadków, rodzice niemowląt z kolką, uważają że maleństwa odczuwają ból ponieważ:
- nie odczuwają poprawy po karmieniu ani trzymaniu na ręku;
-często zwijają się i stękają z bólu;
- czasami nagle zaczynają i przestają krzyczeć;
- wydają z siebie przenikliwy wrzask, który przypomina dźwięk wydawany przy odczuwaniu bólu.
Biorąc pod uwagę objawy, lekarze określili pięć najważniejszych teorii dotyczących bólu kolkowego u niemowląt, Harp je obala, i o to jak.
     1. Małe problemy z brzuszkiem – czyli „gaz” jelitowy (wzdęcia) lub problemy z wypróżnianiem i „nadaktywne jelita”. Marudne noworodki mają w jelitach tyle samo gazu, co dzieci spokojne. Już w 1954 r. pediatra dr Ronald Illingworth porównał zdjęcia rentgenowskie dzieci zdrowych i kolkowych. Nie znalazł żadnej różnicy. Zaparcie – niemowlę, żeby się wypróżnić musi: jednocześnie napiąć brzuszek i rozluźnić odbyt, poza tym wszystko robi w pozycji (o masakro) leżącej. Niemowlęta stękają i marszczą się podczas wydalania, bo jest im ciężko przezwyciężyć obie te przeciwności i wcale nie dlatego, że coś je boli.
     2. Duże problemy z brzuszkiem – niestrawność. Wyeliminowanie z diety czosnku i cebuli i warzyw strączkowych wydaje się sensowne, bo przecież często wywołują u nas dorosłych gazy. Ale skoro pokarmy gazotwórcze powodują problemy w trawieniu, to czemu u meksykanek nie ma kolek? (a fasole jedzą non stop)? Gazy mamy my, tworzą się w żołądku, a mleko tworzy się z krwi, krew nie zawiera gazu przecież. Alergie pokarmowe, to co innego. Dzieci mogą nie tolerować niektórych substancji alergennych, które przedostają się do krwi. Np. alergia na mleko krowie objawia się wysypką, zatkanym nosem, świszczącym oddechem, wymiotami i wodnistymi stolcami. Kawa i czekolada, zawierają substancje pobudzające, mogą powodować problemy z zasypianiem i marudzenie.
    3. Niepokój matki – nie ma absolutnie wpływu, jednakże depresja i frustracja matki może powodować zaburzenia w laktacji. Bardzo ważne zjawisko dzieci HNB (High Need Baby), dzieci które po prostu wymagają więcej troski i opieki.
     4. Niedojrzałość mózgu niemowlęcia – dzieci mają za dużo, lub za mało bodźców w ciągu dnia, rodzą się z małym nie dojrzałym mózgiem (żeby się zmieścił w kanale rodnym, przy porodzie), mogą płakać, gdyż nie mogą sobie z nimi poradzić.
    5. Trudny charakter dziecka – tak jak u ludzi dorosłych dzieci także mają różne typy osobowości. Są spokojne, emocjonalne a także dynamity. Wszystkie nasze maleństwa mają swój charakterek.

Tak więc, co tu mówić o kolce?! Jak podawać leki?! Jeszcze jak słyszę, że ktoś podaje leki „na wszelki wypadek”, to nóż mi się w kieszeni otwiera. Faszerować dziecko?!? Nie wykorzystując wszystkich możliwych metod, nie chemicznych?! Oj to nie dla mnie. Dlatego ja stosowałam i baaardzo sobie chwalę metodę Harvey’a Karp’a – pięć „S” – odruch uspokajania. Idealny dla dzieci „kolokowych” do trzeciego miesiąca życia. Oczywiście nie mówię, że zjawisko kolek nie istnieje, mnie po prostu na szczęście nie dotknęło i naprawdę proponuję najpierw przetestować metodę, zanim sięgnie się po leki, bo a nóż, widelec to nie kolka.  

Pięć „S"
S    1. Spowijanie
S    2. Stabilna pozycja na boku lub brzuszku (nie na plecach, bo odruch moro)
S    3. Szum (wyciszanie)
S    4. Skokołysanie
S    5. Ssanie
Więcej o metodzie, czyli jak prawidłowo wykonać wszystkie „S” w następnym poście. Mam nadzieję, że ktoś skorzysta.

*literatura: Harvey Karp „Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy”, „Najszczęśliwszy śpioch w okolicy”


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Mom Vet , Blogger