Krótka historia o lekarzu weterynarii i ostrzeżenie



Lekarz weterynarii. Tak, zawód fantastyczny. Marzyłam o jego wykonywaniu
już jako ośmiolatka. Pamiętam, kiedyś, w czasach moich studiów, spotkałam się z moją ś.p. ciocią po okresie 10 lat nie widzenia się. Spojrzała na mnie i zadała pytanie „I co?! Jesteś już tym lekarzem od piesków?!” . Byłam dość zdziwiona, że pamiętała kim chce być jako dziecko. A ona na to, że pamięta jak szwędałam się jako dzieciak po wsi (rodzinnych okolicach mojej babci), po okolicznych domach, gdzie były zwierzaki, żeby je po dotykać, poznać itd. Szczerze?! W ogóle tego nie pamiętałam, nic a nic. No ale cóż, zostałam wymarzonym lekarzem weterynarii. Po sześciu latach ciężkiej pracy, mnóstwa nauki i stresu, udało się. Jednak ku zdziwieniu wszystkich, wcale nie jestem lekarzem od zwierzątek. Poniekąd tak, ale głównie życie pokierowało mnie w stronę żywności. Rozwijam się naukowo, także w tym kierunku. Temat „od pola do stołu” (From stable to table), bardzo mnie interesuje, bo jak to jest, że wszystko zaczyna się od tego co na polu zasieje rolnik (a później zwierz zje), a kończy na naszym talerzu?!
To wszystko nie zmienia faktu, że kocham zwierzęta. Sama posiadam dwa koty (rasa europejska, czyli kochane dachowce) i owczarka niemieckiego (a jeszcze nie dawno żółwia czerwonolicego i jamnika). Jednak moim oczkiem w głowie jest kocica. Zdecydowanie jest MOJA i ciekawa jestem jak zareaguje na nowego członka rodziny. Mam nadzieję, że bez większych problemów. Ale to dam znać na bieżąco.




 Pan kocur



                                         Piękna Pani Owczarek



 Moja












WAŻNE !!!

Jako lekarz weterynarii mam też obowiązek na blogu poinformować o niebezpieczeństwach związanych z naszymi zwierzakami i wiosną/latem.
Sezon na kleszcze trwa!
Kleszcze to pajęczaki, które mogą przenosić chorobotwórcze dla zdrowia zwierząt i ludzi drobnoustroje. Jest ich coraz więcej, z roku na rok populacja gwałtownie wzrasta, co jednocześnie powoduje wzrost odsetka kleszczy zarażonych niebezpiecznymi patogenami.
Kleszcz wędruje po skórze "gospodarza" i wbija się najczęściej w okolicy głowy, szyi, karku, pach czy pachwin. Za pomocą swojego aparatu ssąco-kłującego wpuszcza do naczyń krwionośnych substancję znieczulającą i tamującą krwawienie. Następnie zaczyna pobierać krew i tym samym może wprowadzać do organizmu niebezpieczne pasożyty. Jakie?
Do najczęściej występujących chorób odkleszczowych należy wymienić:
*babeszjozę,
*boreliozę,
*anaplazmozę,
*hepatozoonozę,
*odkleszczowe zapalenie mózgu.
Objawy tych chorób w początkowym stadium nierzadko przypominają zwykłe przeziębienie, a brak specyficznych symptomów utrudnia znacznie szybkie rozpoznanie.
A przypominam, bo jak to mówią „szewc bez butów chodzi”. Moja mama z siostrą, zabrały owczarka do lasu na spacer. Tak po prostu, nie zapytały czy jest zabezpieczona przed kleszczami. I jak się skończyło?! No oczywiście zabiegiem usuwania kleszcza z rana.
Jednak nie polecam samodzielnego wyjmowania kleszczy. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że zrobi się to w nienależyty sposób. Dlatego warto udać się do najbliższego gabinetu weterynaryjnego w celu usunięcia.
A przede wszystkim jak głosi moja ulubiona maksyma „Lepiej zapobiegać, niż leczyć”, należy udać się do lekarza weterynarii po środki zabezpieczające!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Mom Vet , Blogger