Cukrzyca ciążowa

No cóż... początki bywają trudne. Jest wiele pomysłów na posty, stąd pojawia się chaos w ich pisaniu. Tym razem chciałam opisać, jak to jest mieć cukrzycę ciążową. Od czego się zaczyna?! Ano od zwykłego badania obciążenia glukozą. Człowiek niewinnie idzie do przychodni na badanie cukru we krwi a tu niespodzianka. Ale od początku. Kupujemy glukozę w aptece.



 Udajemy się do przychodni. Pani pielęgniarka (bądź pan) pobiera nam krew na czczo. Rozrabia nam glukozę z wodą, którą musimy wypić. Stopień słodkości tego specyfiku jest nie do opisania (nie zaleca się dodawania cytryny). Po wypiciu, należy zostać w przychodni w poczekalni. Usiąść i relaksować się. Wiem co mówię. Żadnych gwałtownych ruchów. Ja za pierwszym razem pojechałam sobie do pracy na pogaduchy i przepłaciłam to wizytą w toalecie i ponownym badaniem. Także, zostajemy w przychodni, nie ruszamy się, tylko odpoczywamy. Ponowne badanie jest po godzinie, po dwóch, w zależności od zaleceń lekarza. Po ostatnim pobraniu, czekamy na wyniki. Ja swoje dostałam e-mailem w Wielką Sobotę. Z ust lekarza usłyszałam "wynikiem 120, się nie przejmujemy", ale co ja widzę w mailu?? 167. No, więc panika. Bo cukrzyca i co teraz?!?! Święta spędzone już na ograniczaniu się i badaniu na pożyczonym glukometrze. Po świętach wizyta u lekarza. Spokojnie, nie ma stresu, ale trzeba iść do szpitala. Nieprawdo podobne zdziwienie. No ale cóż, jak trzeba to trzeba. Następnego dnia, czyli w środę na czczo wybraliśmy się do szpitala. Przyjęcie na oddział było nawet ok. Choć z niespodzianką, gdyż okazuje się, że świat jest mały, i trzeba uważać żeby w każdych okolicznościach pamiętać o dobrych manierach. Na szczęście położnej, która przyjmowała mnie na oddział kojarzyłam się pozytywnie, obyło się bez uprzedzeń.
Co mnie zdziwiło przy przyjęciu na oddział "patologii ciąży"?? To, że człowiek przebiera się w pokoju przyjęć w piżamę, klapki i odzież, w której przyjechał oddaje Partnerowi. Nie zabiera się tego ze sobą na oddział. Ja oczywiście miałam przygodę z klapkami, których zapomniałam i Mój musiał mi jechać na szybko kupić, bo człowiek jednak głupio wygląda w piżamie, szlafroku i półbutach za kostkę z ochraniaczami, przed gabinetem USG. A dokładnie w takich:

I tak przechodzimy do pobytu w szpitalu. Co tam się dzieje! No co tam się dzieje! Ubaw po pachy, można pisać i pisać. Ale nie chodzi o to, żeby obgadywać, tylko o cukrzycę.
W pierwszej dobie badali mi poziom cukru co trzy godziny od 12:00. Nie był zły poziom, ale też nie jak u zdrowej osoby. Po czym pani pielęgniarka pytała czy nie oszukiwałam i nie podjadałam, bo to dziwnie wygląda. Stwierdziłam, że jadłam tylko to co dostawałam, normalnie jak wszyscy, za co zostałam jeszcze skrytykowana, że jak ja mogłam?!?! Powinnam była przy rozdawaniu posiłków krzyczeć, że mam cukrzycę. Więc niezła historia, bo skąd ja miałam niby o tym wiedzieć?! W drugiej dobie stwierdzili, że będę mierzona dwie godziny po każdym posiłku. Poziomy w porządku, ale nie jak u zdrowego człowieka, jednakże wystarczy dieta, bez insuliny, uff.
W piątek po badaniu ginekologicznym mnie wypuścili. Więc, do dnia dzisiejszego pilnujemy diety. Mierzymy się i dziękuję, że nie potrzebuję insuliny.
Fakt, że zdarza mi się zjeść coś grzesznego i od razu skacze poziom.


Jakie mam sposoby obniżania?!
1. szklanka wody
2. ruch w postaci sprzątania
3. brokuły albo grejpfrut.
Niestety nie zawsze pomagają. Podsumowując... chce mi się lodów, ciastka, coca coli, KFC, browara i fajki!!
Niektóre pragnienia może spełnię już niedługo. Z resztą trzeba będzie jeszcze poczekać.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Mom Vet , Blogger